snejp blog

Raport świąteczny

przez , 25.gru.2013, w Bez kategorii

Tę notkę stworzyła schizofrenia świąteczna tłumu, która blaskiem i czerwienią na ulicach oślepia, w sklepach zaś powoduje takie a nie inne zachowania masy bydelnej, że lepiej zakupy zrobić na początku grudnia i zabarykadować się w domu.

„Weszłam na krzesło, żeby z góry wziąć grzyby i śliwki.”

„Na kolacji wigilijnej będzie tradycyjnie dwanaście potraw, z czego trzynaście mięsnych.”

Zrozumienie idei kapustnej warunkuje ugotowanie bigosu bez nadmiernej irytacji receptorów węchowych innych mieszkańców kamienicy – kminek robi swoje. Ziele, liść, lubczyk-dupczyk – na razie tyle.

Choinka bezwzględnie z lasu, nie z plastiku, posypana śniegiem – naturalne połączenie zieleni z bielą nie wymaga ludzkiej inwencji dekoratorskiej, polegającej na wieszaniu szklanych kulek i lampek.

O pierdolcu świątecznym tyle – pod dyktando schizofrenii pisać nie warto, gdyż święta skończą się w koniunkcji z ludzką uprzejmością fałszywą, jak zazwyczaj w takich przypadkach.

Neostrada, zwana kiedyś „Nerwostradą”, jak sama nazwa wskazuje – wyjaśniać nie trzeba. Światowe e-koneksje i rozrost ludności drożdżowy powodujący zaburzenie ekologicznych równowag – to problem złożony, bo człowiek zaślepiony nadmierną wygodą przestaje używać mózgu, zapominając o narzuconej a priori głupocie komputera – przecież maszyna nie myśli. Dlatego nie znoszę tego e-badziewia, jakim jest sieć pajęcza i te wszystkie pluskwy podpięte doń, tj. smartfony, ajpody, laptopy, tablety. Tablety przydają się bardzo, lecz uspokajające, gdy czyta się na sprawdzianie napisanym przez dziecko internetu, że woda jest trująca, a chemia przez „h” widnieje, bo papier wszystko przyjmie…

Ten blog był niegdyś antyklerykalny. Ale ile można krytykować kościół? Teraz krytykuję co popadnie, bo wszystko poza moczem to gówno…

Zostaw komentarz więcej...

Tajm tu daj tudej

przez , 05.gru.2013, w Bez kategorii

Tragedia Posejdona. Wymuszenie płaczem szansy o mieszkanie w programie, który winien się nazywać: „Napierdalanki o lepianki”, zamiast: „Bitwa o dom”; albo utrata cnoty przez Bożenkę w serialu „Glan”, czy „Klan”, sam już nie wiem. Internet donosi wiele ciekawych informacji, jak powyższe. Całe szczęście, że nie mam telewizora, i dowiaduje się o wielu rzeczach poniewczasie częstokroć. Mogę dzięki temu wszystko przyjąć na zimno, bo na gorąco białka byłyby mi się ścięły – o zgrozo. (Nie, żebym miał się ustosunkowywać do wyżej wymienionych sytuacji, ale co innego można powiedzieć, jak tylko: dno, tragedia, Rów Mariański to Himalaje, gówno przy tym pachnie fiołkami. Może forma jest niemile widziana przez ogół, ale mam to w dupie – treść się liczy, a słuszności przekazu zaprzeczyć nie można.)

Rzuć między nas siarkowy kwas…

2 komentarze więcej...

Przekaz podprogowy

przez , 24.paź.2013, w Bez kategorii

Ten tekst zawiera manipulacje. Pomyśl, zanim przeczytasz!

Przekaz podprogowy – skurwysyństwo czasów obecnych, otaczające nas zewsząd – telewizor, telefony komórkowe, smartfony, tablety, ajpody, ajpady – wynalazki potrzebne, jak mózg osobie na stanowisku. Nie wiem, czy klasyfikacja i specyfikacja pojęć związanych z ogłupianiem społeczeństwa przez media (podana poniżej) jest poprawna, ale nie stanowi to podmiotu rozprawy. To nie jest poradnia psychiatryczna, a raczej e-wariatkowo, bo nietrudno zwariować w kraju absurdów.

Efekt pomidora – postrzeganie rzeczywistości inaczej, aniżeli się powinno, co wynika z braku logicznego myślenia, bo rozumiem, że ogłupiaczy nie brakuje, ale każdy ma własny rozum i winien z niego skorzystać od czasu do czasu. Pomidor jest owocem, a leży w koszu z warzywami…

Efekt czajnika – stanie przy kuchence i negocjacja z garnkami, by szybciej gotowały. Może trzeba porozmawiać z gazem lub prądem? W końcu to jest medium grzejące… Dyskusja z naturą i usiłowanie wywarcia wpływu na coś, co a priori ustanowione, jest stratą czasu, energii, a o megabajtach pamięci operacyjnej w mózgu nie wspominając.

Interpretacja reklamy jest dowolna.

Soki marki „Hortex” i „Matka Natura” w nylonach i wiskozach, w którą wcieliła się anorektyczka – cienko z naturą w tym soku, tak myślę, bo winno się go wydobywać z owoców miast kartonu… Obok mężczyzna – wydawać by się mogło – „Ojciec Chemia”, bo przecież zagęszczone badziewie i cukru tony dwie, nijak się mają do przetartych i odciśniętych jabłek.

„Media Expert” i Doda, wychodząca ze sklepu odziana jedynie w bezpłatną taśmę z logo firmy. Osoba raczej majętna, aczkolwiek tak z niej zdarli podczas zakupów, że nawet majtki trzeba było zostawić (albo zastawić)…

Cóż, z soków kartonowych raczej nie skorzystam, a z usług sklepu ze sprzętem między innymi RTV, czyli zmarnowanym fragmentem natury w celu dodatkowego ogłupiania najgłupszego gatunku na planecie – tym bardziej.

Pani Kwaśniewska i „Lekcja stylu”, czyli jak poprawnie się wysrać, aby nie obryzgać ścian – apogeum dna, bo jeśli ludziom potrzeba przypominać raz po raz o rzeczach oczywistych, to czas umierać.

I na odchodne – kwestia opału, jako że idzie zima, czy mroźna, czy nie – czas pokaże, bo zdania podzielone (jak zawsze), a efekt czajnika i pomidora w koniunkcji biją z każdej prognozy pogody. Złośliwość natury względem człowieka jest uzasadniona, oby częściej i oby więcej – jedyną wadą przyrody jest samobój, jakim było stworzenie człowieka. Odnośnie opału. Mądre głowy krajowe i unijne szykują nam zakaz palenia węglem w piecach. Nie wspominając o ilości tego paliwa organicznego w Polsce, jak również cenach prądu i gazu, czyli gównianych ekwiwalentów ognia – logiki brak, a kwestia ekologii jest tu mniejszością. Może ograniczyć ruch samochodów w miejsce komunikacji publicznej? Albo przestać produkować tyle chemii? Powtarzam: logiki brak, jak wszędzie na stanowiskach głów panujących, ale gdy ustawa wejdzie w życie – proponuję spalić wszystkich idiotów w piecu – od ustawodawców począwszy. Można za to palić drewnem – wytnijmy lasy i zalejmy kraj betonem, albo lepiej asfaltem – tego pierwszego pod dostatkiem, dosłownie i w przenośni…

Zostaw komentarz więcej...

Litzmannstadt-Getto

przez , 01.paź.2013, w Bez kategorii

Tramwaj zwany pożądaniem ­− dramat Tennessee`go Williamsa z 1947 roku. Niezrównoważona psychicznie kobieta, o wściekłości piczki mentalnej przekraczającej normy dobrego smaku, przyjeżdża do Nowego Orleanu, Nowego Świata, za lepszym życiem. Nikt jej nie zna, nikt nie wie, do czego jest zdolna. Nowe miasto, ale stara szmata, którą Marlon Brando wytarł był brudy. Kto nie czytał, nie widział ekranizacji z aktorem wszech czasów, nie zrozumie powyższego wywodu, co na zdrowiu uszczerbku nie uczyni, tym niemniej uzupełnić braki w lekturze polecam.

Łódź Kaliska − dworzec główny w mieście, o którym pisać nie warto, aczkolwiek robię to, bo żółć wylana zewsząd jeszcze trąci, wyżymać należy ową szmatę, by smród gówna zniwelować. Jak podaje wybitna „Nonsensopedia”, „Kalisko” to ujemne nacechowanie wyrazu „kał”, co konstatuje prawdę − Łódź Kaliska to inaczej Łódź G(ł)ówna. Łódź jako miara ilości. Miara sprzeczności. Ludzi za mało, bydła za dużo (nie obrażając polędwicy wołowej, czy jakiejkolwiek innej formy spożywczej, żyjącej bądź nie, bo zwierzęta od ludzi są mądrzejsze, sprzeciw oddalony), syf wszędzie, kamienice się walą, jedna na drugą, względnie PRL powciskany gdzieniegdzie w zabytkową część miasta (po jasną cholerę?!). Uprzywilejowanie pojazdów silnikowych kosztem pieszych, rowerzystów, tramwajów, zieleni jest wyrazem myślenia debilnego, o ile w ogóle myślenia jakiegokolwiek. O kulturze nie wspominając, bo okultyzm nie jest tematem tejże rozprawy.

My się nie nadajemy do Łodzi − rozstaw torów wąski, a nóg szeroki − rzekła kurwa do kurwy na rogu Piotrkowskiej i 6. Sierpnia. Ogórek kiszony jest smaczny, a świeży − do dupy. Od rżnięcia jeszcze nikt nie umarł, a od jego braku cała populacja niejednokrotnie wyginęła była. Chłopy dzielą się na: do zerżnięcia i do niczego.

Ja jestem do niczego. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, iż konieczność popełniania błędów jest naturalna. W przeciwnym razie nic by nie wyewoluowało. Pomyłki pełnią zasadniczą funkcję w naturze, co nie jest usprawiedliwieniem ignorancji ortograficznej − tego tu nie znajdziecie.

Nasi przodkowie walczyli o wolną Polskę w myślach, mowie, uczynkach i zaniedbaniach. Szkoda tylko, że Polacy dopracowali mistrzostwo w tych ostatnich. Zaczęli od końca listy, podobnie jak mężczyzna, który pokątem wynajmuje pokój, drzewa osobiście nie posadził, ale dziecko zdążył wykonać i rodzinka szczęśliwą będzie…

Zupełnie jak z powodu posiadania nowego telewizora plazmowego, żeby stary w podeszłym wieku lepiej gołe dupy widział. A spłacać ten niepotrzebny przedmiot skończy najpewniej po śmierci.

Tester kanap − o mężczyźnie z ogromnym popędem. Potrafi zbadać ważne kryterium zużycia łóżka, mianowicie jego „wypierdolenie”. O legowisku wygniecionym i skrzypiącym powie, że jest wypierdolone w skali od x do y. (Podstawić stosowne wartości.)

SCHIZOFRENIA

Usiadłam na kiblu. Deska nagrzana tyłkiem czyim bądź. Cudownie…

Big brader − umieszczę kamery w mieszkaniu i wpuszczę „na żywo” w sieć. Będzie podówczas „Small Sister Schizophrenia”, czyli siostra umysłu, której do śmierci nie opuszczę, bo to przestrzeń energetyczna wokoło jednostki. Przejebane być okrążonym…

Żona moja, a mąż mojej schizofrenii. Perfekcyjna Pani Domu − zwana PPD, stąd Pepede pepedeum, której biały proszek jest doskonały − jeden gram wystarczy na cały dzień sprzątania stumetrowego mieszkania w przedwojennej kamienicy. Uważam kości za najdoskonalszą formę człowieka (bo nieszkodliwą) − tym niemniej, przytulam wszystkich zaprzyjaźnionych więźniów Litzmannstadt-Getto. Kto ma wiedzieć, ten wie − reszta przesunąwszy kursor do prawego, górnego rogu, krzyżyk kliknąwszy, może oddalić się w kierunku bliżej niesprecyzowanym, podobnie jak cel i zamysł tego e-dzieła jakości wątpliwej, jak zawsze.

Zostaw komentarz więcej...

Stany Zjednoczone (bynajmniej ÓSA)

przez , 23.lip.2013, w Bez kategorii

Wejdę na mojego Efeba – o zalogowaniu się na portalu badziewnym do kwadratu, ale jedynym rozsądnym wśród debilnych, marki Fejzbuk. Obczaję pośród znajomych, co nowego. Stan – jego zrozumienie warunkuje prawdziwe poznanie relacji. Nieistotna jest forma podania dzieła sztuki, bądź przypadku, ewentualnie długotrwałej ludzkiej pracy – najważniejsze, by miało duszę i było prawdziwe, z serca i stanu umysłu płynące.

Dziś dzień pokazuje, że chuj z tego. Bo co owe podoba się większości, niekoniecznie musi być słusznością, bo któż powiedział był, że „większość” ma rację? Prawda jest taka, że wspomniana powyżej „większość” jest bydłem, która nie rozumie, że planetę trzeba szanować, z naturą w zgodzie żyć i nie być pierdolonym egoistą, bo pazerność i podejście typu „wyjebię, a ci nie dam!” jest godne pożałowania jednostki, której żal współczuć bycia ścierwem nieudanej aborcji post fa(c)tum, bo jeśli indywiduum tego typu nie rozumie tekstu, niech ma świadomość, że krzyżyk w prawym, górnym rogu oznacza drzwi. Tam należy się skierować. Wypierdalać po innemu, zrozumiałemu dla mas bardziej. (Niestety, kurwa!)

Gdyby głupota potrafiła przemówić, nie znalazłby się mądry, który byłby w stanie ją przegadać. Na całym świecie.

Ja i schizofrenia, odwieczne przyjaciółki nierozerwalne, między sobą (oczywiście) rozmawiając, doszłyśmy do wniosku, że świat zwariował. Nihil novi. Tylko niech mi ktoś, mądra głowa skądinąd powie, jak to jest, że dogaduję się z mniejszością, która myśli sensownie, i jest w stanie zrozumieć serotoninową masakrę, która we łbie kisi beton, bo człowiek jak to tworzywo budowlane (trwałe jak cholera), nie mogąc nic zrobić, patrzy i płacze.

Kryterium stanu jest nadrzędne. Jak inne pojęcia pierwotne, nie ma definicji, bo ta się zapętla. Jak na przykład matematyczny punkt – niby najmniejsza część przestrzeni, ale czym jest owa bez punktów? Tak samo stan – definicja formalna mówi, że stan warunkuje stan, co wnioskiem jest (uważam) słusznym, że zrozumienie zupy myśli drugiego człowieka to podstawa do prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa, bo sami nie jesteśmy, niestety…

Bądźmy tolerancyjni.

Zostaw komentarz więcej...

Samobójstwo

przez , 19.lip.2013, w Bez kategorii

Tę notkę napisała schizofrenia autora…

Procedura. Kapitalizm. Pokwitowanie. Pismo urzędowe odnośnie pozwolenia na pierdnięcie w towarzystwie. I potwierdzenie odbioru z pieczątką i hologramem, a zdrowy rozsądek nie istnieje. Na naturę nie ma mocnych – tu są same jasności – tak lub nie, czerń lub biel, a nie tęcze (kurwa)…

Najkrótsza definicja kapitalizmu:

Kapitalizm – system oparty na pazernych gnidach. Nie odnajduję się w tym systemie. Chyba tylko pazerne gnidy się odnajdują. Ludzkiej głupoty nie da się zrozumieć, a co najgorsze – zwalczyć. Dlatego trzeba nauczyć się z nią żyć i z niej korzystać – w tym celu stworzono przepisy i procedury prawne.

PSYCHOZA. Pierdolec. Niezrównoważenie determinowane przymusem egzystencji vanitas vanitatum w świecie upadłym. Padamy więc my, jako jego część, bo każde zwierzę w warunkach nienaturalnych zachowuje się nienaturalnie. Jako że człowiek jest zwierzęciem z punktu widzenia biologicznego, i jest to faktem niezaprzeczalnym, tyczy się ta zasada również gatunku najbardziej szkodliwego, pozbawionego rozumu, empatii, solidarności wewnątrz- i międzygatunkowej. Wynaturzenie…

Naturalnym środowiskiem dla człowieka jest las, plaża, słońce, jezioro, rzeka, a nie beton, stal, nylon, folia (choćby „alu”), poliester, poliuretan, PRL (w sensie: blokowisko o estetyce gówna, nie obrażając…).

Odnośnie wiedzy o włosach – całe życie amatorsko się tym zajmuję, miałam nawet praktyki w Oświęcimiu – tyle o moim charakterze. Faszyzm z powietrza się nie bierze. Faszyzm i „zamordyzm” kontestują dalszą zagładę, poprzez usuwanie chwastów, wycięcie debilizmu równo z trawą, choćby powracając do zapisów średniowiecznego kodeksu karnego, gdzie tortury były na porządku dziennym.

Ordnung muss sein! Nie ma, że napierdala. Gdyby aborcja post fa(c)tum zrozumiała była, że w grupie siła, że razem można wszystko – nikt nie zginie, każdy na świecie miejsce swoje znajdzie.

Na tym polega dzieło sztuki, że jego interpretacja jest dowolna. Figura Matki Boskiej Nieustająco Cierpiącej w Dziewictwie – Plac Niepodległości w Licmansztadzie dawnym, dzisiaj znanym jako Łódź. Twarz kobiety demoniczna, co dowodzi pazerności autora rzeźby, bo monument ów wykonał był bez wkładania serca i emocji w pracę. Dzieło sztuki wykonywane wyłącznie dla pieniędzy NIE jest nim z definicji, bo fałsz wychodzi na wierzch od razu. Sztuka musi być prawdziwa. AMEN

Zostaw komentarz więcej...

Gówno

przez , 28.cze.2013, w Bez kategorii

Gówno – jak podaje słownik języka polskiego marki PWN (podtrzymuję, że jedyny porządny, w opozycji do kolegów zwłaszcza internetowych) – wulgaryzm oznaczający kał, coś bezwartościowego (dotyczy również człowieka, ale w sensie fizycznym, bo na alegoryczne znaczenie trzeba sobie zapracować, bynajmniej nie gówno robiąc). Summa summarum – niesłusznym jest nazywać coś negatywnego słowem na tapecie, gdyż gówno odgrywa kluczową rolę w funkcjonowaniu natury, polegającą na zjadaniu (czy też wchłanianiu) nawzajem własnych wydalin. Alkohol jest gównem drożdży, tlen – roślin, dwutlenek węgla – zwierząt, gówno właściwe świetnie nadaje się do nawożenia.

A propos nawozu naturalnego, stosowanego niestety coraz rzadziej, bo w dobie nowoczesności chemia okazała się lepsza – pamiętny „Azotox” (zwany niekiedy dwuchlorodwufenylotrójchloroetanem, akronim DDT), dopuszczony w 1939 roku, wyjątkowo korzystnie wpływa na rozwój nowotworów i paraliż nerwów. Jak widać, nie tylko wojna popsuła wówczas ludziom krew.

Odnośnie obornika – Lipce, wieś na trasie kolejowej Łódź-Warszawa, znana z powieści Reymonta. Eleganckie domy, ogródki zadbane. Gdzieniegdzie chałupy za czasów pisarza stawiane, przy torach nawet jego własna ówczesna – odremontowana. Przynajmniej w tym zakresie historię uszanowali…

Mówiąc o kimś „cymbał”, prawdopodobieństwo nietrafienia jest niemalże zerowe, gdyż debilizm przewyższa inteligencję, niczym żyrafa dżdżownicę, przez co matematyka znów wygrywa, tytułem czego – nie wiem.

„Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa.” […], jak napisał był Juliusz Słowacki – alkoholik, narkoman i wieszcz narodowy, bo przecież Polska znana jest od zawsze ze spożycia spirytusu powyżej dawki śmiertelnej, w przeliczeniu na głowę jedną i niejedną.

Język polski jest arcydziełem w skali światowej, trudny i pokręcony, ale w tym urok. Mówmy dalej: poszłem miast poszedłem, zmieliłem zamiast zmełłem, bynajmniej jako potwierdzenie (albo chuj wie co, bo często pełni słowo to funkcję przecinka, niczym „kurwa” sławna) i wiele innych przykładów można byłoby przytoczyć, ale przetoczyć krew pierwej będzie mi trzeba, bo już czerwono od autokorekty na ekranie.

Wracając do wyrażenia z łaciny zapożyczonego – summa summarum – coś pięknego, czym jest stopniowanie rzeczownika. Szkoda, że w języku polskim tego nie ma – byłoby ciekawie. (Choć może lepiej jest obecnie, mniej błędów się popełnia tytułem ignorancji do kwadratu, która również gównem śmierdzi, w sensie negatywnym słowa omawianego używając.)

Zostaw komentarz więcej...

(Auto)Sugestia

przez , 30.maj.2013, w Bez kategorii

Egoizm – ścierwo czasów obecnych, w których wegetować przyszło, bo życiem tego nazwać nie można. Widzieć czubek własnego nosa, li i jedynie – bezcenne. Wprowadzić obowiązkową amputację nosów u noworodków – a nuż pomoże?

Jenna Jameson (aktorka filmów pornograficznych, nie mylić z irlandzkim bimbrem) powiedziała kiedyś, że nie „współpracowała” tyłkiem ani z Murzynem. Kurwa z zasadami. Całe szczęście, że nie z kwasami – nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek z nią chciał zagrać rolę wymagającą umiejętności zwłaszcza aktorskich, na myśl o parzących właściwościach łechtaczki, drastycznie obniżających wartość pH. O wypowiedzi pani Jameson pisali na plotkarskim portalu pokroju „Kozaczek.pl”. Zaskakujące, co się obecnie czytuje i sprzedaje. Koniec świata dawno nastąpił, Majowie się nie pomylili.

Relacja kobiety z tramwaju:

Stoi naprzeciw ładna dupa. Z bicepsem, cycem, ryjem z reklamy zupy proszkowej. Obok przeszła inna (z włosami ponadto) warta grzechu najcięższego i potępienia. Tylko obok mnie siedzi pasztet z paprykarzem. Naraz wysiada, obok państwo jacyś, którym postanowiłam zwolnić miejsce dopiero teraz, przystanek przed wyjściem. Ale nie bez przyczyny – poszłam obejrzeć dupę z bliska. Mokro…

Bez komentarza. Odnośnie reklamy zupy proszkowej marki gówno. (Bo trudno garnek z wywarem warzywno-mięsnym i dodatkami zawrzeć w torebce wielkości paczki papierosów.) Na tapecie chłop, co to niby ma się podobać. Podpisane: „Zupy gotowe na wszystko”. Parodia podwójna, kwadratowa, 2D, bo zupą mieszaniny chemikaliów bym nie nazwał, a gotowym na wszystko panem tym bardziej. Co ma piernik do wiatraka? Ale debile pójdą, kupią i dupy dadzą, alegorycznie rzecz ujmując. Coś w tym jest…

Z drugiej strony, interpretując sprzeczne sytuacje – małżeństwo jest niezgodne z konstytucją. Konstytucja gwarantuje wolność seksualną, a małżeństwo ją ogranicza.

Pierdoli mnie to, co ludzie o mnie myślą – istotniejszym jest, co ja o nich myślę. Krzepiącą świadomością niech im będzie fakt, że nic gorszego już ich w życiu nie spotka. Nawet śmierć będzie wówczas nagrodą. Większość ludzi żyje, ponieważ zabójstwo jest najsurowiej karane.

Ten blog nie podlega ocenie. To dzieło sztuki, z którego każdy ma znaleźć dla siebie fragment i go rozwinąć. Przede wszystkim rozwinąć. Artysta jest nikim, gdy nie ma odbiorców. Dzieła sztuki się tworzy, ale też interpretuje.

1 komentarz więcej...

Eterat schizofrenii

przez , 13.maj.2013, w Bez kategorii

Eterat, czy raczej eter@, bo wszystko zmierza ku upadkowi, nawet język polski w sieci e-pajęczej, która dźwiga grzechy usprawiedliwienia błędów ortograficznych, bo się „alt” wcisnąć nie chce, lenistwo pierdolone…

Eterat to kryształ zawierający jakąś substancję i eter. Tak jak hydrat zawiera wodę. Hydrat gipsu (dwuwodny, siarczan wapnia) znany jest jako alabaster. Eterat jest klastrem psychozy, która w głowie siedzi, a że eter nie istnieje, choć jak coś czasem pójdzie w eter, to niezły szum powstaje.

Przyszła ciekawa myśl. Myśl, która nie może uciec. Należy ją natychmiast zapisać, bowiem strata byłby niepowetowana. Myśl socjopatyczna. Idea fiks.

Wchodząc do kamienicy zauważyłem windę wolną i drugą, dojeżdżającą do parteru z jakimś kolesławem na pokładzie. Wtargnąwszy naraz do dźwigu przypomniałem sobie o listach w skrzynce obecnych, co spowodowało konieczność powrotu, a że drzwi się nie domknęły były, chcąc je przytrzymać – zrezygnowałem i wjechawszy na pierwsze zmarnowałem prąd po to, by ponownie go tracąc bezmyślnie, zjechać w dół, w celu weryfikacji korespondencji. Cóż, przypadek ciężki, by umieć dostrzec w sobie cechy socjopaty i w dodatku z perspektywy przeszłości, co powoduje obiektywizm w diagnozowaniu własnej psychozy tłumu, której pojedyncza składowa budzi takie lęki, że strach się bać.

Schemat myślenia – czyli porządek przekazu i ład w maszynowni, czyli mózgu, którego brak większości, a skutkiem tego może być katastrofa za katastrofą, co za oknem widać, w związku z powyższym trzeba pogrążyć się w dysharmonii zewnętrznej, by zrozumieć jej głupotę i zaczynając od siebie, próbować coś zmienić w tym chorym świecie, co i tak niewiele daje, ale się przynajmniej coś robi, a nie siedzi na dupie przed telewizorem (choćby wyłączonym). Schemat myślenia, takiego jak gapienie się na rozkraczone nogi kobiece na balkonie umieszczonym na pierwszym piętrze przedwojennej kamienicy. Nieważne, że kobieta zażywa eter, bo ma chusteczkę przy nosie i smród na całej ulicy rozsiewa się taki, że tramwaj zawisł nad szynami. Fałszywa moralność, niedostrzeganie problemów, jakie wokoło nas lewitują, to tylko jeden z niewielu aspektów aprobujących socjopatię, która z powietrza nasiąkniętego gównem się nie wzięła przecież.

Odnośnie kamienicy – to słowo występuje w języku polskim. Określenia innych warstw lingwistycznych są opisowe lub wrzucające kamienicę do worka z blokami, budynkami maści innej, a brzydszej z reguły. Szanujmy kamienice, będące świadectwem niemałym historii architektury i urbanistyki, czyli certyfikatem ludzkości, naszych przodków, którzy osiągnęli wiele i my to teraz pierdolimy. Prasa nadaje ciągle o wyburzeniach pod szklane wieże, których odporność i estetyka budzą co najmniej kontrowersje. I kolejny socjopatyczny akcent eseju, bez wątpienia nie ostatni, jaki będzie każdemu z nas kopem w dupę, ale maskę przywdziać i iść w świat popierdolony, bo przecież smród nicości zewsząd wieje, klatka eteru jest ciasna i wiele nie pomieści, a że ciecz skrajnie łatwopalna, to lepiej być ostrożnym.

Schizofrenia, jak wcześniej pisałem, opanowała do perfekcji sztukę biegania na palcach w szpilkach. Niewidzialna przyjaciółka, co jak przymus umierania – nigdy nie opuści, czyli mówiąc do ofiary, mówcie do nich, co nie jest takie głupie przy zwracaniu się do człowieka w drugiej osobie liczby mnogiej. Kiedyś przynajmniej byli własnej ułomności świadomi, a dziś mózgi się zżarło i efekty widać.

Zostaw komentarz więcej...

Przegląd warzyw

przez , 10.maj.2013, w Bez kategorii

(W hołdzie Janowi Brzechwie, odnośnie wiersza z 1938 roku i prawdzie w nim zawartej.)

 „Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy”:

— Mama, chodź tu szybko, żeby nie zajęli!

— Czy jest tu wolne miejsce?

Wprawdzie pociąg to nie buda z warzywami, ale z powodu wypełnienia po brzegi burakami, winien figurować jako towarowy, nie pasażerski. O wprowadzeniu obowiązkowej rezerwacji miejsc nie wypowiem się, bo patrząc na zachowanie transportowanej włoszczyzny i umiejętności czytania informacji na bilecie umieszczonej, uważam za bezcelowe nawet życie własne. Zmęczyło mnie bowiem ciągłe uświadamianie tym warzywom gnijąco-pleśniejącym, że ich stopień jałowości mentalnej przekroczył nieskończoność, a jedynym, co potrafią idealnie, jest sprowadzenie człowieka do poziomu poniżej zera, a w następstwie – pokonanie doświadczeniem.

Ręce opadają poniżej ziemi, bo liczebność buraków rośnie, przez co sumaryczny poziom inteligencji staje się pojęciem abstrakcyjnym.

Kiszonej kapusty także w bród. (Choć chciałoby się napisać nieelegancko – od zajebania.) Wyjrzawszy przez okno widać doskonały bigos (w dodatku na winie – co się nawinie, to do gara), będący oksymoronem wszystkiego, na czym świat stoi, a że planeta wisi, a raczej lewituje, to się nie dziwię poniekąd, że nic się kupy nie trzyma. Właśnie – nic się nie trzyma, co wedle logiki oznacza, że wszystko to gówno, bo negacja fałszu jest prawdą.

Za jakie grzechy?!

(Kurwa!)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...