snejp blog

Archiwum dla: Październik, 2014

Panna Laczna

przez , 19.paź.2014, w Bez kategorii

Absurdy dnia ostatniego przez głowę pustą przeleciawszy niczym fale, na papierze zarejestrowały widmo, do interpretacji indywidualnej pozostawiając.

Na wykresie nr 1 widzimy stosunek jakości do ceny towaru lub usługi, jako wielkość stałą. Wniosek bieżący mówi, że rzadko można kupić rzecz tanią a dobrą. Notorycznie zapomina o tym władza, wydając publiczne pieniądze, ustalając w przetargach cenę najniższą jako kryterium nadrzędne, a my potem z tych gówien korzystamy. Zastanawiam się a propos, czy jest jakiekolwiek indywiduum, obdarzone gwarancją dłuższą niż dwuletnią (wyłączając trumny, chociaż prawdopodobieństwo złożenia reklamacji jest ujemne). Trzeci młynek do kawy w tym roku – teraz mam ręczny – wieloletni, działa bez prądu i biceps się zrobi dodatkowo przy takim spożyciu kofeiny. Lepszy jeden, niż żaden, asymetria w modzie ostatnio. Nie tylko asymetria, ale bezguście, portki z krokiem w kolanach, obcisłymi i krótkimi nogawkami, co (za przeproszeniem) wygląda, jakby się delikwent zesrał w sadzawce ryby łowiąc. O połowie dupy na wierzchu nie wspomnę. (I pochodzeniu tej „mody” z zakładów karnych, gdzie osoba zainteresowana manifestowała, do czego chce być użyta.) Kostki na wierzchu skończą się chorobami stawów, a tylne wdzięki – bolącym kręgosłupem, chociaż kalectwo umysłowe szkodzi najbardziej…

Pomiędzy cebulą i jabłkami w warzywniaku, w czasie świąt grudniowych usłyszeć można dyskusję o celowości gotowania barszczu z buraków, skoro są proszki, koncentraty… (I inne trucizny, co buraki mają wyłącznie narysowane na opakowaniu.) Wprawdzie barszcz wigilijny na mięsie jest wbrew tradycji, choć post niedawno zniesiono, niemniej gorszą dywersją jest używanie różowych proszków kancerogennych, które zalane wrzątkiem odwalą całą robotę za kucharza w minutę. Odnośnie gotowych zup i sosów zawsze zastanawia mnie pomysłowość zawarcia tłuszczu w stanie sypkim i suchym. Jak to jest w ogóle wykonalne?

Globalizacja jest szubienicą, na której sami się wieszamy – dziwne, że z takim zapałem. Gdyby zdefiniować jej skutki i wszystkie inne indywidua z nią związane, należałoby nakurwić co niemiara. Eufemizmami częściowo zastępując (oraz do części ciała coraz rzadziej zakrywanej spodniami porównując): dzieło sztuki nadzwyczaj uniwersalne i ponadczasowe – jak nie zinterpretować, zawsze wyjdzie gówno.

Widmo znikło, ale atrament zmaterializował e-dane na celulozie. Widmo katastrofy jest tymczasem tylko widmem, a jego urealnienie nie skończy się na papierze, co widać, słychać (i czuć, kiedy się mija restaurację pełną ludzi, a zapach opon palonych miast jedzenia drażni tylko mój nos, bo przecież miłośników zupy olejowej z kauczukiem i kiełbasą nylonową nie ma zbyt wielu). Ilekroć myślę o „pasji” kulinarnej tego typu, wyobrażam sobie odpowiednio wystylizowaną postać, która zanurza ludzkie serce, świeżo z piersi wyrwane, w garnku z własną niemocą (objawiająca się nawet zdolnością do przypalania wody). Śmiało może wówczas powiedzieć, że w gotowanie wkłada całe serce…

Napadł na mnie w internecie artykuł o programie „Taniec z gwiazdami”. Beata Tyszkiewicz powiedziała „zapierdalał” i afera. Raczej nie będę się ustosunkowywać do całej sytuacji, ale dziwi mnie fakt, że pani Tyszkiewicz chce uczestniczyć w takim gównie. (Widać, dobrze zapłacili.)

1 komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...