snejp blog

Archiwum dla: Październik, 2013

Przekaz podprogowy

przez , 24.paź.2013, w Bez kategorii

Ten tekst zawiera manipulacje. Pomyśl, zanim przeczytasz!

Przekaz podprogowy – skurwysyństwo czasów obecnych, otaczające nas zewsząd – telewizor, telefony komórkowe, smartfony, tablety, ajpody, ajpady – wynalazki potrzebne, jak mózg osobie na stanowisku. Nie wiem, czy klasyfikacja i specyfikacja pojęć związanych z ogłupianiem społeczeństwa przez media (podana poniżej) jest poprawna, ale nie stanowi to podmiotu rozprawy. To nie jest poradnia psychiatryczna, a raczej e-wariatkowo, bo nietrudno zwariować w kraju absurdów.

Efekt pomidora – postrzeganie rzeczywistości inaczej, aniżeli się powinno, co wynika z braku logicznego myślenia, bo rozumiem, że ogłupiaczy nie brakuje, ale każdy ma własny rozum i winien z niego skorzystać od czasu do czasu. Pomidor jest owocem, a leży w koszu z warzywami…

Efekt czajnika – stanie przy kuchence i negocjacja z garnkami, by szybciej gotowały. Może trzeba porozmawiać z gazem lub prądem? W końcu to jest medium grzejące… Dyskusja z naturą i usiłowanie wywarcia wpływu na coś, co a priori ustanowione, jest stratą czasu, energii, a o megabajtach pamięci operacyjnej w mózgu nie wspominając.

Interpretacja reklamy jest dowolna.

Soki marki „Hortex” i „Matka Natura” w nylonach i wiskozach, w którą wcieliła się anorektyczka – cienko z naturą w tym soku, tak myślę, bo winno się go wydobywać z owoców miast kartonu… Obok mężczyzna – wydawać by się mogło – „Ojciec Chemia”, bo przecież zagęszczone badziewie i cukru tony dwie, nijak się mają do przetartych i odciśniętych jabłek.

„Media Expert” i Doda, wychodząca ze sklepu odziana jedynie w bezpłatną taśmę z logo firmy. Osoba raczej majętna, aczkolwiek tak z niej zdarli podczas zakupów, że nawet majtki trzeba było zostawić (albo zastawić)…

Cóż, z soków kartonowych raczej nie skorzystam, a z usług sklepu ze sprzętem między innymi RTV, czyli zmarnowanym fragmentem natury w celu dodatkowego ogłupiania najgłupszego gatunku na planecie – tym bardziej.

Pani Kwaśniewska i „Lekcja stylu”, czyli jak poprawnie się wysrać, aby nie obryzgać ścian – apogeum dna, bo jeśli ludziom potrzeba przypominać raz po raz o rzeczach oczywistych, to czas umierać.

I na odchodne – kwestia opału, jako że idzie zima, czy mroźna, czy nie – czas pokaże, bo zdania podzielone (jak zawsze), a efekt czajnika i pomidora w koniunkcji biją z każdej prognozy pogody. Złośliwość natury względem człowieka jest uzasadniona, oby częściej i oby więcej – jedyną wadą przyrody jest samobój, jakim było stworzenie człowieka. Odnośnie opału. Mądre głowy krajowe i unijne szykują nam zakaz palenia węglem w piecach. Nie wspominając o ilości tego paliwa organicznego w Polsce, jak również cenach prądu i gazu, czyli gównianych ekwiwalentów ognia – logiki brak, a kwestia ekologii jest tu mniejszością. Może ograniczyć ruch samochodów w miejsce komunikacji publicznej? Albo przestać produkować tyle chemii? Powtarzam: logiki brak, jak wszędzie na stanowiskach głów panujących, ale gdy ustawa wejdzie w życie – proponuję spalić wszystkich idiotów w piecu – od ustawodawców począwszy. Można za to palić drewnem – wytnijmy lasy i zalejmy kraj betonem, albo lepiej asfaltem – tego pierwszego pod dostatkiem, dosłownie i w przenośni…

Zostaw komentarz więcej...

Litzmannstadt-Getto

przez , 01.paź.2013, w Bez kategorii

Tramwaj zwany pożądaniem ­− dramat Tennessee`go Williamsa z 1947 roku. Niezrównoważona psychicznie kobieta, o wściekłości piczki mentalnej przekraczającej normy dobrego smaku, przyjeżdża do Nowego Orleanu, Nowego Świata, za lepszym życiem. Nikt jej nie zna, nikt nie wie, do czego jest zdolna. Nowe miasto, ale stara szmata, którą Marlon Brando wytarł był brudy. Kto nie czytał, nie widział ekranizacji z aktorem wszech czasów, nie zrozumie powyższego wywodu, co na zdrowiu uszczerbku nie uczyni, tym niemniej uzupełnić braki w lekturze polecam.

Łódź Kaliska − dworzec główny w mieście, o którym pisać nie warto, aczkolwiek robię to, bo żółć wylana zewsząd jeszcze trąci, wyżymać należy ową szmatę, by smród gówna zniwelować. Jak podaje wybitna „Nonsensopedia”, „Kalisko” to ujemne nacechowanie wyrazu „kał”, co konstatuje prawdę − Łódź Kaliska to inaczej Łódź G(ł)ówna. Łódź jako miara ilości. Miara sprzeczności. Ludzi za mało, bydła za dużo (nie obrażając polędwicy wołowej, czy jakiejkolwiek innej formy spożywczej, żyjącej bądź nie, bo zwierzęta od ludzi są mądrzejsze, sprzeciw oddalony), syf wszędzie, kamienice się walą, jedna na drugą, względnie PRL powciskany gdzieniegdzie w zabytkową część miasta (po jasną cholerę?!). Uprzywilejowanie pojazdów silnikowych kosztem pieszych, rowerzystów, tramwajów, zieleni jest wyrazem myślenia debilnego, o ile w ogóle myślenia jakiegokolwiek. O kulturze nie wspominając, bo okultyzm nie jest tematem tejże rozprawy.

My się nie nadajemy do Łodzi − rozstaw torów wąski, a nóg szeroki − rzekła kurwa do kurwy na rogu Piotrkowskiej i 6. Sierpnia. Ogórek kiszony jest smaczny, a świeży − do dupy. Od rżnięcia jeszcze nikt nie umarł, a od jego braku cała populacja niejednokrotnie wyginęła była. Chłopy dzielą się na: do zerżnięcia i do niczego.

Ja jestem do niczego. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, iż konieczność popełniania błędów jest naturalna. W przeciwnym razie nic by nie wyewoluowało. Pomyłki pełnią zasadniczą funkcję w naturze, co nie jest usprawiedliwieniem ignorancji ortograficznej − tego tu nie znajdziecie.

Nasi przodkowie walczyli o wolną Polskę w myślach, mowie, uczynkach i zaniedbaniach. Szkoda tylko, że Polacy dopracowali mistrzostwo w tych ostatnich. Zaczęli od końca listy, podobnie jak mężczyzna, który pokątem wynajmuje pokój, drzewa osobiście nie posadził, ale dziecko zdążył wykonać i rodzinka szczęśliwą będzie…

Zupełnie jak z powodu posiadania nowego telewizora plazmowego, żeby stary w podeszłym wieku lepiej gołe dupy widział. A spłacać ten niepotrzebny przedmiot skończy najpewniej po śmierci.

Tester kanap − o mężczyźnie z ogromnym popędem. Potrafi zbadać ważne kryterium zużycia łóżka, mianowicie jego „wypierdolenie”. O legowisku wygniecionym i skrzypiącym powie, że jest wypierdolone w skali od x do y. (Podstawić stosowne wartości.)

SCHIZOFRENIA

Usiadłam na kiblu. Deska nagrzana tyłkiem czyim bądź. Cudownie…

Big brader − umieszczę kamery w mieszkaniu i wpuszczę „na żywo” w sieć. Będzie podówczas „Small Sister Schizophrenia”, czyli siostra umysłu, której do śmierci nie opuszczę, bo to przestrzeń energetyczna wokoło jednostki. Przejebane być okrążonym…

Żona moja, a mąż mojej schizofrenii. Perfekcyjna Pani Domu − zwana PPD, stąd Pepede pepedeum, której biały proszek jest doskonały − jeden gram wystarczy na cały dzień sprzątania stumetrowego mieszkania w przedwojennej kamienicy. Uważam kości za najdoskonalszą formę człowieka (bo nieszkodliwą) − tym niemniej, przytulam wszystkich zaprzyjaźnionych więźniów Litzmannstadt-Getto. Kto ma wiedzieć, ten wie − reszta przesunąwszy kursor do prawego, górnego rogu, krzyżyk kliknąwszy, może oddalić się w kierunku bliżej niesprecyzowanym, podobnie jak cel i zamysł tego e-dzieła jakości wątpliwej, jak zawsze.

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...